Tym razem uparłam się i skończyłam kolejnego gnoma od Mill Hill. Leżał zaczęty chyba od sierpnia zeszłego roku... i teraz wreszcie trafi na marcową odsłonę "Choinki" u Karoliny. Tutaj możecie zobaczyć wcześniejsze: pierwszy, drugi i trzeci. Został mi jeszcze jeden i kolejna seria będzie gotowa.
Taką miałam nadzieję, że częściej będę pisać i do Was zaglądać a tu masakra jakaś... Niemoc totalna mnie trzyma, co jest dla mnie przerażające... haftuję minimum, wyzwanie roczne nie zaczęte, nawet książki nie sprawiają mi takiej frajdy jak zawsze... Czas przelatuje między palcami na niczym... a we mnie oprócz marazmu rośnie frustracja spowodowana marnowaniem czasu...
Dziękuję, że jesteście i zaglądacie!
Ważne że zdążyłaś Fajne te Gnomki.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
it is USA Digitizers to get from here for all to be here from it to be here for it to get over there from here for all in the match for here
OdpowiedzUsuńZaglądamy, zaglądamy i podziwiamy! Brawo! Też nie mam ostatnio na nic siły i czasu...
OdpowiedzUsuńFajny ten gnom :-))
OdpowiedzUsuńNie stresuj się tym "przeciekaniem" czasu przez palce. Myślę, że żaden czas nie jest stracony, bo przecież wypełniamy go wartościowymi myślami, nawet jeśli nic szczególnego nie robimy :-))
Super ten gnomek. :)
OdpowiedzUsuńCzasami mnie też dopada niemoc, ale próbuję nie dać się i czasami na siłę robię coś, co pozwala mi na chwilową ucieczkę od niej.
A czas od dawna przecieka prze palce i gna gdzieś, nie wiadomo gdzie.
Pozdrawiam ciepło.