13 sierpnia 2018

Wielkanocnie

W którymś numerze Weny natrafiłam na śliczne (wg mnie) wzorki owieczki i zajączka. Po nabraniu mocy urzędowej zabrałam się za hafciki. Oczywiście najwięcej czasu zabrało mi przekształcenie haftów w zawieszki...





Na początku niezbyt podobały mi się kolory, ale całość okazała się bardzo spójna. Kiedyś zrobię takie i dla siebie...

Dziękuję za odwiedziny :-) gorąco pozdrawiam :-)

26 lipca 2018

Gingerbread House

Piękne słońce za oknem pozwoliło mi zrobić zdjęcia kolejnej zawieszce.
Jestem zachwycona efektem końcowym i szczegółami, które sprawiają, że chce mi się zabrać za haftowanie następnej :-)



Schrupałabym takiego pierniczka :-)
Słodko Was pozdrawiam :-)

17 lipca 2018

Szydełko

Wybrałam sobie porę na powrót nie ma co...
Słoneczna pogoda i dojrzewające w tempie expresowym owoce i warzywa zdominowały mój wolny czas. Za to teraz gdy pada i pada i końca tego deszczu nie widać zorientowałam się, że nie wykorzystałam cudnej aury i nie porobiłam zdjęć.
Z lekka poirytowana ;-) przeszukałam foldery i hurra! Są! Moje pierwsze zmagania z szydełkiem.
Może nie do końca takie pierwsze, bo szydełko poznałam w szkole podstawowej na lekcjach przedmiotu zwanego praca technika ;-) Tylko, że z racji wieku sporo zapomniałam.
Jednak skoro marzę o choince ubranej w szydełkowe i frywolitkowe gwiazdki to trzeba się było w końcu zabrać za spełnianie tego marzenia. Pomogła mi w tym moja droga Ewcia, bo dostałam kiedyś od niej masę frywolitkowych gwiazdek. Szydełko objaśniła mi gdy wpadłam do niej z wizytą i tak od czasu do czasu macham jakąś gwiazdkę...




Jeszcze brak im doskonałości a ja muszę poćwiczyć cierpliwość przy upinaniu szpilkami. W tych niebieskich w jedną gwiazdkę o ile dobrze pamiętam wbiłam 52 igły... Mam takie zwykłe szpilki krawieckie ale okazało się, że puściły rdzę i farbowały. Wykałaczki były za grube. Ewcia na krzyk rozpaczy doradziła igły do zastrzyków. Trzeba przyznać, że są rewelacyjne. Cienkie i ostre. Nawet ciut za bardzo ostre :-) 
Z każdą gwiazdką coraz bliżej do spełnienia marzenia :-)
Serdecznie Was pozdrawiam :-)

08 maja 2018

Kwiecień

Dziękuję Wam :-) 
Jak same wiecie życie pisze różne scenariusze... i potrafi w jednym momencie zmienić się o 180 stopni. 
Ciężko jest wrócić, ciężko znaleźć w sobie motywację gdy nic nie układa się tak jakby się chciało... 
Nie spodziewajcie się spektakularnych efektów, przez ten czas mało sięgałam po haft... można powiedzieć, że zapadłam w letarg. Natomiast to co powstało postaram się Wam pokazać.
Dość marudzenia, zaczynam od kalendarza. Czas na kwiecień. Nie wiem jak w innych regionach Polski ale w Krakowie kwiecień był przepiękny. Kwitnące kwiaty, drzewa, krzewy dokładnie jak na tym hafcie...


Zwierzaki są przesłodkie...

Pozdrawiam Was gorąco :-) i wiecie... chciałabym...

26 kwietnia 2018

Wracać?

Czy ktoś jeszcze mnie pamięta?

15 maja 2016

Let it Snow

Tytułowy haft skończyłam już jakiś czas temu. Wiadomo, że wykończenie trwało dłużej niż haftowanie :-) Ale wreszcie mam kolejną cudną zawieszkę:






Wybaczcie ilość zdjęć, ale nie mogłam się zdecydować :-) W zestawie zostały nitki, myślę, że uda się zrobić kolejny haft. 

Jeśli któraś z Was jest chętna, to z radością prześlę do niej zawartość uzupełnioną o aidę 18, filc, tasiemki i drucik :-)

Miłej niedzieli :-) Dziękuję za Waszą obecność i każde słowo :-)

03 maja 2016

Marzec

Oj do tyłu jestem z kalendarzem, oj do tyłu... Może i nie mruczałabym z taką dezaprobatą na siebie, gdyby nie to, że planów hafciarskich raczej przybywa a nie ubywa :-) Najważniejsze, że marzec już mam



Boćkiem jestem zachwycona! Czas zabrać się za kolejny miesiąc. Już zaczynam myśleć nad wykończeniem całości... a to będzie dużo trudniejsze od haftowania :-) 
* * *
Bardzo dziękuję za wszystkie życzenia! Cieszę się, że jesteście :-) 
Z zatokami jak będzie to się okaże. Na razie w zależności od nasilenia jestem albo smarkata albo pociągająca :-) Nie umiem się zdecydować, który stan bardziej mi odpowiada ;-) Bluebru nete - zaintrygowałaś mnie tym olejem...
Czytnik okazał się być świetnym rozwiązaniem dla czytania książek liczących po kilka tomów. Z dostępnością takich w bibliotece bywa różnie, a kupno kolejnych przy ograniczonej powierzchni mieszkalnej jest nie lada wyzwaniem. I tak pomimo mojego zachwytu nad tym urządzeniem, uważam, że książka papierowa to jest to!
Oczywiste jest, że rozpakowałam jeden z zestawów. Iwonka W. zgadła - padło na piernikową chatkę :-) I tak właśnie plany hafciarskie ulegają ciągłym modyfikacjom...