Uff... zdążyłam...
Troszkę wymagające ma zasady ten sal ale raz na jakiś czas można zaszaleć i poddać się takiemu wyzwaniu :-) Dziś w buteleczce zamieszkała sowa! Cudna jest! Zachwycona jestem tą miniaturą :-)
I pomyśleć, że igłę złamałam przy robieniu konturów...
* * *
Moi Kochani Rodzice remont ukończyli, czekają tylko na łóżka, więc chwilowo będą luzy :-)
Wielkie Małe Pasje - Justyś u mnie jest tak jak u Ciebie :-) Zawsze gdy jadę do Rodziców to jakoś dziwnie dużo jest do zrobienia :-)
Piegucha - To był "przymusowy" urlop, związany z wirusem i chcąc nie chcąc musiałam na wolne iść. Na szczęście działamy już normalnie i następny urlop liczę, że będzie takim wyczekanym :-) A w sal-u buteleczek ma być 15, połowa zabawy już za mną. W zasadzie każda jest fajna i każda może być miłym drobiazgiem do obdarowania, więc nie wszystkie wzory muszą być wpasowane w 100% w mój gust. Zresztą przy haftowaniu każdego mam frajdę :-)
Dziękuję za komentarze! Dobranoc!