Końcówka miesiąca przyspieszenia nabrała ogromnego. Mam tydzień urlopu i oddechu złapać nie mogę. Jestem u Rodziców a tam malowanie, wymiana paneli, koszenie trawy między jednym deszczem a drugim i znowu malowanie... W pracy dopiero odpocznę ;-) Mamuś z Tatusiem mają priorytet :-) Igły nie miałam od niedzieli w ręce...A tu terminy mnie gonią... No trudno, rękawiczka na
zabawę do
Kasi wędruje niewykończona, ale może dzieki temu uda mi się kupić zawieszkę w kształcie cukrowej laski i doszyję... Oczywiście to kolejna rękawiczka od
Eleny...
i baner
Wybaczcie, że tak na szybko, ale dzis wpadłam do Krakowa na badania i zaraz znów jadę na wieś!
Buziaki! Bądźcie zdrowi!