Przyznaję, że wystawił moją cierpliwość na próbę. Nie dość, że co chwilę zmiana koloru (cukierki w słojach są bardzo kolorowe), to prawie padłam przy konturach... Gdybym w moim entuzjazmie na chwilkę przystopowała to z pewnością dostrzegłabym taki szczególik jak kontury idące w połowie krzyżyka... I może wówczas grzecznie i potulnie haftowałabym na materiale a nie plastikowej kanwie, gdzie wbicie się w środek krzyżyków bywa, przynajmniej w moim przypadku, czasem niewykonalne ;-) Zatem te drobne czarne kreseczki są moją inwencją twórczą i od czasu do czasu zbiegają się z zamysłem twórcy wzoru :-)
Jednak kreseczki muszą być, bo bez nich ten hafcik był jedną kolorową plamą.
Najważniejsze, że już jest i cieszy moje oczy. Bardzo mi się te słoiczki podobają i będę nadal ćwiczyć cierpliwość przy kolejnych :-)
Tył zasłoniłam różowym filcem i jako zawieszkę dodałam różowy sznureczek. Jest słodko :-) Hafcik wykonałam w ramach zabawy u Raeszki :-)

* * *
Dziękuję za waszą obecność i komentarze :-) Fajnie, że moje buszowanie po empiku na coś się przydało :-) Miłej niedzieli Wam życzę! Wreszcie słoneczko :-)