06 stycznia 2019

Witajcie w Nowym Roku!
Cieszę się, że udało mi się w zeszłym roku powrócić do blogowania i to uważam za największy sukces. Planów nie robię żadnych, życie i tak wszystko potrafi zweryfikować. Jestem i mam nadzieję, że będę nadal :-)
Pozazdrościłam tym z Was, które mają choinki ubrane w ręcznie robione ozdoby. Mam zamiar rozprawić się z zaległymi haftami, tak aby w grudniu móc cieszyć się tak przybranym drzewkiem :-)
To kolejne hafty z sal-u u Mysi, które doczekały się wykończenia i są gotowe do powieszenia :-)

Zaryzykowałam i zapisałam się do zabawy Choinka 2019, myślę, że dzięki niej będę mieć 12 ozdób na choinkę więcej :-)

Justa, Raeszka, Promyk, Violka -  dziękuję za komentarze :-)

30 grudnia 2018

Stroiki

Poszalałam w tym roku ze stroikami, bo powstało ich trochę. Pewnie gdybym miała ciut więcej czasu, to pojawiłyby się w parach :-)











Wybaczcie te ilość zdjęć :-)

Wszystkiego dobrego w Nowym Roku Wam życzę, spełnienia marzeń, zdrowia i samych miłych niespodzianek !!!!

25 grudnia 2018

Wesołych Świąt!

Życzę Wam zdrowych i pogodnych Świąt Bożego Narodzenia.
Niech ten czas spędzony w gronie najbliższych napełni Wasze serca spokojem i radością.
Niech błogosławieństwo Bożego Dzieciątka towarzyszy Wam przez całe życie a szczere i najpiękniejsze życzenia bożonarodzeniowe spełniają się w każdym momencie.

11 grudnia 2018

Skrzaty

Dopadły i mnie...

Zamiast zająć się haftowaniem etykiety na stojak na wina musiałam, ale to naprawdę MUSIAŁAM któregoś z piątki przenieść na płótno. Mowa o bardzo popularnym wzorku pięciu skrzatów, który krąży po sieci. Tym bardziej MUSIAŁAM, bo miałam w głowie wizję gotowych haftów. Zaczęłam od płótna, mój wybór padł na len belfast 32 ct w kolorze naturalnym w białe kropki :-)
Byłam też świeżo po zakupie nowej muliny DMC ETOILE i koniecznie chciałam ją wypróbować. W międzyczasie na blogu Hafty Tiny przeczytałam recenzję tych nici i korciło mnie by chociaż na jakimś małym obrazku sprawdzić efekt. Inne potrzebne elementy do wykończenia ozdóbek też kurierzy dostarczyli. I tak korkociąg poszedł w odstawkę a ja z drżeniem rąk rzuciłam się w wir haftowania by wizję przekuć w rzeczywistość. Len belfast lubię, nową DMC też polubiłam. Jest miękka, delikatna, nie rwie się,  haftowanie nią to przyjemność i błyszczy. Ciężko jest zrobić takie zdjęcie by to pokazać, na żywo tego błysku widać więcej. Idealnie wygląda przy haftach świątecznych i gdzie tylko będę mogła to z pewnością jej użyję. Na razie ograniczyłam się tylko do czerwieni, ale wszystko przede mną :-) Oczywiście zdjęć z etapów powstawania nie mam, bo MUSIAŁAM zobaczyć na żywo to co spokoju mi w wyobraźni nie dawało. I oto te dwa łobuzy:

troszkę zdjęć będzie... :-)






wzór znaleziony w internecie, len belfast 32 ct kolor 5379, mulina DMC ETOILE  C666 oraz muliny bawełniane DMC -  kolory dobierane na oko, dzwoneczki, nitka bawełniana, mech, włóknina silikonowa, zawieszka ze sklejki w kształcie bombki i lakier do paznokci :-)

Drżenie rąk opanowałam i teraz ze spokojem mogę zabrać się za inne hafty. Wiem, że jeszcze te skrzaty powstaną, zieleń mnie korci i niebieski i może szary... Tak mi się spodobała ta forma wykończenia hafcików, że pewnie i inne wzorki tak spróbuję oprawić....
* * *
Zapisałam się na zabawę całoroczną "Niteczki w karteczki", która jest zorganizowana na blogu Meri.
* * *
Dziękuję Małgosi i Jagnie za pozostawione komentarze i Wam za "tuzaglądanie" :-) Idę spać, bo jutro jadę do rodziców i uszka będę lepić i pierogi... ciekawe czy zeszłoroczny rekord pobijemy :-)

26 listopada 2018

Hiszpania c.d.

Siedzę i dumam co Wam pokazać, bo z racji szalejącej weny trochę tego się zbiera. Jednak natchnienia do pisania brak, zdjęć też za bardzo nie ma... Maszyna losująca jako bohatera dzisiejszego postu wybrała kolejny naparstek z Hiszpanii, dokładnie z Madrytu :-) Naparstek jest metalowy i dostałam go w takim maleńkim plastikowym pudełeczku :-) Był to prezent od mojego kochanego syna :-)



Tak patrzę na te zdjęcia i zaczynam się zastanawiać, czemu one takie pod kątem?? I przypomniało mi się... robiłam je na takim niziutkim murku, kucając, było mi potwornie niewygodnie, bo to koło zaparkowanego samochodu, miejsca mało i jeszcze dzieci łypiące na mnie podejrzanie... No bo co dorosła baba może w takiej pozycji robić koło samochodu?? I to z aparatem?!

* * *
Piegucha - wenę Ci posyłam i zdrowia życzę, bo faktycznie Święta coraz bliżej i miło będzie je spędzić z rodzinką :-)
Promyk, Lawendowa Kraina Robótek - dziękuję :-)
Malgorzata Zoltek - uff... a już myślałam, że to tylko ja mam taki poślizg z tym SALem. Wiesz czasem rzeczywistość jest na tyle męcząca, że sklecenie paru słów też jest dla mnie wyzwaniem. Skoro jednak haftujesz to nie ma się co przejmować :-) Bardzo dziękuję za umieszczenie mojego blogu na TOP liście :-) , postaram się sprostać temu trudnemu zadaniu i wytypować moją 7 aczkolwiek jest to baaaardzo trudne!!!!
Justa - to przyjeżdżaj!!!! Chętnie w towarzystwie coś podziałam :-)

Dziękuję za odwiedziny i miłego tygodnia życzę :-)

18 listopada 2018

Mam wenę!

Dokładnie jak w tytule. Dopadła mnie. I męczy i targa we wszystkie strony, nie pozwala na złapanie oddechu... I powiem wam, że dobrze, bo dzięki niej obrazki z sal-u u Mysi zaczynają wyglądać tak jak powinny i jest szansa, że w tym roku zawisną na choince :-) Pokój wygląda jak po przejściu tajfunu, bo powyciągane mam wszystkie możliwe taśmy, tasiemki, guziki, filc, koronki, materiały, kleje, sznurki itp., tylko wieczorem ścieżkę robię, by w nocy przypadkiem nie nadepnąć na coś, co na pewno będzie mi potrzebne rankiem :-)
To kolejny hafcik gotów do powieszenia na gałązce:

Cieszę się bardzo tą weną , bo planów mam sporo i listę musiałam zacząć układać, czego jakoś do tej pory nie robiłam. Idę kleić dalej, dobrej niedzieli Wam życzę :-)

11 listopada 2018

Czerwiec

Pora roku wpływa na moją wydolność fizyczną. Wraz z chłodniejszą pogodą, zatoki, które jakoś w lecie dają żyć, jesienią zaczynają uprzykrzać mi codzienność. Więcej sypiam, więcej zażywam leków i odliczam dni do lutego, bo wtedy czeka mnie kolejny zabieg. Mam nadzieję, że choć na trochę pomoże.
Wykorzystując te lepsze dni staram się nadrobić zaległości... I tak wracam do czerwca, do pszczółek, kwiatów, miodziku i ciepełka :-)




Byle do czerwca, do ciepłych poranków i przyjemnych wieczorów :-)