21 stycznia 2011

Krótko, bo pędzę do pracy!

Krótkie podsumowanie wspólnego haftowania domków.
I tak na dzisiaj:

KasiaS - mam kanwę Kasiulka, wyślę w poniedziałek
Anek73 - ma kanwę Susan
Brzydula - ma moją kanwę :-) i kanwę Anek
Aneladgam -
Martmade - ma kanwę Brzyduli
Ata - ma kanwę Aneladgam
Anetakam0 - ma kanwy Aty i Martmade
Kasiulek - dostała kanwę Anetkam0
Susan -

Jeśli się pomyliłam to o poprawki w komentarzach proszę :-)
Miłego dnia!

* * *

Magbod - dziękuję za zaproszenie do zabawy, przy najbliższej okazji skrobnę co nieco o moich sekretach ;-)

16 stycznia 2011

A Dictionary of Homes 3

Kocham życie!
Praca nadal zabiera mi najwięcej czasu, kolejnym jego pożeraczem jest sen ale staram się łapać każdą chwilę, zachwycać drobiazgami, zarażać radością... Jakbym miała mało zajęć postanowiłam z bratową zapisać się na siłownię (najwyższy czas zadbać o kondycję), po głowie snuje mi się zorganizowanie kolejnego RR (obrazek już mam), jest jeszcze parę rzeczy, które chętnie bym zrealizowała... na wszystko jednak przyjdzie czas... W końcu wszystko czego doświadczam pozwala mi doceniać każdą dobrą chwilę... Bez smutku nie wiedziałabym czym jest radość, bez nocy czym jest dzień, bez zimy czym jest lato...
*  *  *
Już połowa stycznia a ja dopiero teraz znalazłam czas, żeby dokonać wpisu, zrobić zdjęcia i skończyć trzeci domek na kanwie Kasiulka. Radością był wyhaftowanie tego obrazka, może to przez te kolory? W porównaniu z poprzednimi jest wesoły i ciepły... kojarzy mi się z panią Imbrykową z "Pięknej i Bestii" Disneya. Tak wyglądał bez konturów, barwna różowa plama :-)
Tak z konturami nadającymi charakteru całości
A tak wygląda kanwa Kasi z trzema domkami:
Prosiłabym dziewczyny biorące udział w RR domkowym żeby dały mi znać albo w komentarzach albo na maila na jakim są etapie jeśli chodzi o naszą zabawę.
U mnie teraz na tamborek wskoczą ogrody, mam aż dwie kanwy: Izy i Isany.
Na koniec zostawiam Was z utworem, którego ostatnio często słucham:
Miłego słuchania!
Wersja z polskimi napisami, tak radosnego i prawdziwego tekstu dawno nie słyszałam:
http://www.youtube.com/watch?v=A8sx_pYvjnA

28 grudnia 2010

Po Świętach?

Wiem, że Święta kalendarzowo dobiegły końca, w pracy szaleństwo osiąga apogeum, kontrola goni kontrolę a inwentaryzacja inwentaryzację, czas pracy wydłuża się niemiłosiernie... I tylko ranki są piękne,gdy zaspana z kubkiem gorącej herbaty wędruję do komputera, gdy oglądam zdjęcia z Wigilii, gdy słucham kolęd śpiewanych przez mojego Tatę, gdy widzę moją Mamę ukrywającą ogarniające Ją wzruszenie, Babcię patrzącą na mojego syna i nie mogącą uwierzyć, że ma tak dużego prawnuka - wtedy wiem, że Święta jeszcze we mnie trwają...
Chcąc przedłużyć świąteczny nastrój pokażę Wam jakim prezentem zaskoczyła mnie Ewcia. Jak wiecie Ewcia ma w domu słodkiego malucha, który rosnąc skutecznie swoją mamę absorbuje. Byłam bardzo zaskoczona gdy przed  Świętami zapukał do mnie listonosz i wręczył mi paczkę. Żadnej przesyłki nie oczekiwałam... chociaż znając Ewcię powinnam była po wcześniejszej bardzo enigmatycznej wymianie zdań czegoś się domyślić...
Ta szalona, niewyspana, zabiegana ale jakże kochana kobieta zrobiła dla mnie takie cudo:
Ewciu, jesteś niezwykła!  Bardzo dziękuję! I cieszę się, że wybrałam taki kolor... na szczęście mało męski jest ;-) Z kompletu już korzystam... cieplutki jest....
Same rozumiecie, że dla tak niesamowitej osoby mogło powstać tylko coś wyjątkowego i powstało.
Jedna, jedyna jaką w tym roku zrobiłam a robiąc ją pamiętałam, jak zeszłorocznymi Ewcia się zachwycała. Wykonanie tej choinki było dla mnie prawdziwą przyjemnością....
Zmykam do pracy życząc Wam aby Święta trwały jak najdłużej...

24 grudnia 2010

Wesołych Świąt

Kochane,

".. Oby się wszystkie trudne sprawy porozkręcały jak supełki,
własne ambicje i urazy zaczęły śmieszyć jak kukiełki.
I oby w nas złośliwe jędze pozamieniały się w owieczki,
a w oczach mądre łzy stanęły, jak na choince barwne świeczki.
By anioł podarł każdy dramat aż do rozdziału ostatniego,
kładąc na serce pogmatwane jak na osiołka-kompres śniegu.."

ks. Jan Twardowski


13 grudnia 2010

Betlejem 2

Chyba już pisałam, ale nie zaszkodzi a nawet lepiej mi zrobi, jak troszkę się pożalę... NIE MAM CZASU! tzn. jak będę bardziej konkretna to okaże się, że czas jednak mam tylko niestety nie na to co mi w duszy gra... Jednak powoli, z doskoku, nie dając tak do końca ponieść się wariactwu, dłubię sobie moje Betlejem... wiem, że na te Święta nie zdążę... ale na następne będzie z pewnością gotowe...
I tak cieszę się, bo udało mi się i to co widzicie to połowa obrazka... A bałam się, że nawet do połowy nie dociągnę...
Gdyby tylko spać nie trzeba było...

*    *    *
Wybaczcie mi jeśli będąc u Was nie zawsze komentarz zostawiam, ale jestem, czytam, podziwiam - Wy i Wasze blogi, Wasze prace to nie tylko inspiracje to przede wszystkim odpoczynek po ciężkim dniu... Jesteście mi POTRZEBNE!

21 listopada 2010

A dictionary of gardens 1

Ostatnie krzyżyki postawiłam na tym obrazku co najmniej tydzień temu... Dopiero dziś znalazłam czas żeby zrobić fotki, dokończyć notesik i zrobić w nim wpis. Jutro grzecznie powędruję na pocztę i wyślę komplet do Anetki, cieszę się, bo przy tym wariactwie, zwanym potocznie pracą udało mi się dotrzymać terminu i nie zawalić...
 Teraz spokojnie będę mogła zająć się SAL-em i kolejnym domkiem - tak, tak mam już u siebie kanwę Kasiulka :-)
* * *
Wczoraj spędziłam bardzo miłe popołudnie i wieczór, dotarłam na spotkanie robótkowe! Muszę powiedzieć, że tego mi trzeba było! Doładowałam akumulatory, z zazdrością patrzyłam na powstające już świąteczne różności, rozmowom i śmiechom nie było końca - to najlepsza terapia jaka może być :-)

17 listopada 2010

Niespodzianka

Od zeszłego tygodnia wiedziałam, że krąży pocztowymi ścieżkami coraz bliżej i bliżej moich rąk :-) I wreszcie dziś jest! Leży przede mną, pięknie zapakowana, podpisana i mówi do mnie "no otwórz mnie!"
 A ja delektując się niespodzianką, wcale się nie spieszę... Powoli rozcinam taśmę, uważając by nie uszkodzić papieru... rozwijam go i rozprostowuje zagięcia... pierwsza warstwa rozwinięta... już tylko cienki pojedynczy arkusz papieru skrywa przede mną tajemniczą zawartość, którą przygotowała dla mnie Domma w ramach zabawy podaj dalej. Nie wytrzymuję... zdecydowanym ruchem zrywam ostatnią przeszkodę i mam!
Zawartość nadal pozostaje tajemnicą... Z zapartym tchem zaglądam do lawendowego woreczka, otwieram seledynowe pudełeczko... a tam:
Chustecznik (do tej pory nie miałam), podkładka z moim inicjałem, zakładka, brelok i słodkości, które dziwnie szybko rozeszły się po różnych kątach... Zachwyciła mnie zakładka, szalenie prosta, surowa ale przez wykonanie, na złotej kanwie (Domma - jeśli się mylę to mnie oświeć) szalenie efektowna...
Każdy element tej cudnej paczki został już zagospodarowany i znalazł swoje miejsce przeznaczenia... Zakładka powędrowała do czytanej książki, chustecznik wypchany będzie mi towarzyszył w torebce, woreczek wraz z moją bielizną zawisł w łazience, podkładka będzie mi towarzyszyć przy haftowaniu, słodkości już nie ma... Został tylko samotny i opuszczony brelok, szybko muszę go zapełnić radosną zawartością.
Domma! Bardzo Ci dziękuję za wszystkie cuda, które dla mnie przygotowałaś, za Twoją pracę, czas i serce włożone w każdy najmniejszy drobiazg. Cieszę się, że dane mi było zapisać się u Ciebie do tej zabawy :-)

* * * * * 
Przypominam, że u mnie są jeszcze dwa wolne miejsca w zabawie podaj dalej! Tu można się zapisać

* * * * *
Dziękuję Wam za komentarze! 
Wasze słowa uskrzydlają mnie i nie pozwalają wątpić we własne możliwości!
Pozdrawiam!